W niedzielę w północno-wschodniej Syrii wybuchła fala gniewu, która może przekształcić się w polityczny test dla władz przejściowych kraju – pisze Le Figaro. Epicentrum protestów stanowi Markada, miasteczko liczące niespełna 2500 mieszkanców, jednak w ciągu kilku godzin blokady z płonących opon rozprzestrzeniły się na kilkadziesiąt miejscowości, od Rakki do Deir ez-Zor. Protestujący zablokowali główne trasy, którymi zwykle przejeżdżają cysterny przewożące iracka ropa do syryjskiego portu Baniyas, żądając anulowania podwyżki cen paliw, która weszła w życie tego samego dnia.

Cena litra benzyny 95 wzrosła z 1,14 do 1,46 dolara, co dla ludności żyjącej w 90 procentach poniżej progu ubóstwa – według danych UNDP – jest nie do udźwignięcia. „Benzyna stała się tak droga, że nie mam już z tego zysku. Więc zaparkowałem swój pojazd, jestem teraz bez pracy” – mówi w rozmowie telefonicznej Ibrahim al-Othman, protestujący i kierowca autobusu. „Będziemy kontynuować protesty, dopóki rząd nie wycofa się z tej decyzji”. Artykuł podkreśla, że demonstracje wybuchły w kontekście wojny w Iranie i stanowią bezprecedensowy przejaw społecznego niezadowolenia wobec władz przejściowych Syrii.

Komentarz redaktora naczelnego · dr Grzegorz Krzeszowski
Masowe demonstracje w Syrii, funkcjonującej wciąż w realiach powojennych, mogą prowadzić do destabilizacji regionu Bliskiego Wschodu oraz zaostrzać dylemat związany z lądowym transportem ropy, ograniczając dostępne trasy przesyłowe.

Co to oznacza dla Polski

Dla Polski
Zwiększone ryzyko destabilizacji Syrii podnosi presję migracyjną na wschodnią flankę Unii Europejskiej i obciąża politykę bezpieczeństwa UE, co ma znaczenie również dla Polski jako państwa granicznągo Sojuszu.
Źródła użyte w tekście

1. Le Figaro, „En Syrie, des manifestations inédites contre la hausse des prix des carburants”, 14.09.2026:
www.lefigaro.fr — stan na dzień: 14.09.2026


Czytaj oryginalny artykuł (lefigaro.fr) ↗

Czytaj dalej