Punktem wyjścia doniesienia opublikowanego 31 sierpnia 2026 roku przez Guardian World („Trump suggests
he is reviewing US support for UK over Falkland Islands”) jest sugestia prezydenta Donalda Trumpa, że jego
administracja ponownie rozważa amerykańskie wsparcie dla brytyjskiej suwerenności nad Falklandami – ruch, który
może obciążyć „specjalne stosunki” między Waszyngtonem a Londynem. Zapytany w Białym Domu, czy przegląda
dotychczasowe stanowisko USA wobec archipelagu na południowym Atlantyku, Trump odpowiedział: „Zawsze przeglądam
każde stanowisko – to jest tylko jedno z wielu”. Oficjalnie Stany Zjednoczone zachowują neutralność w kwestii
tego, do kogo należy suwerenność nad wyspami spornymi z Argentyną, faktycznie jednak uznają brytyjską
administrację terytorium, które Wielka Brytania po raz pierwszy zajęła w XVII wieku i utrzymuje niemal
nieprzerwanie od 1833 roku, a które w 1982 roku zostało zaatakowane przez Argentynę, wywołując wojnę o
Falklandy.

Komentarz Trumpa padł po doniesieniach, że nienazwany urzędnik amerykański powiedział tydzień wcześniej
dziennikowi The Telegraph, że Waszyngton mógłby zmienić swoje stanowisko wobec wysp, jeśli Wielka
Brytania nie wywiąże się ze swoich zobowiązań w zakresie wydatków obronnych. Doniesienia te pojawiły się po
twierdzeniach, że kanclerz John Healey przygotowuje się do wycofania się z wcześniejszego zobowiązania Wielkiej
Brytanii do przeznaczania 3 proc. PKB na obronność do 2030 roku; Healey ma przedstawić swój pierwszy budżet 28
października. Rzecznik premiera Andy’ego Burnhama odpowiedział, że stanowisko Wielkiej Brytanii wobec Falklandów
jest „całkowicie jasne”: „Falklandczycy są Brytyjczykami, którzy mają prawo samodzielnie decydować o swojej
przyszłości. Mieszkańcy wyrazili wolę pozostania brytyjskim terytorium zamorskim, a nasze zobowiązanie wobec
nich jest niezmienne”. Rzecznik dodał również, że premier „już pierwszego dnia urzędowania jasno powiedział, że
wypełnimy nasze międzynarodowe zobowiązania wobec sojuszników w zakresie wydatków obronnych”, i „nie odstąpił od
tego”.

Wypowiedzi Trumpa są opisywane jako najjaśniejszy jak dotąd sygnał, że jego administracja jest gotowa
wykorzystać spór o Falklandy jako element nacisku na Wielką Brytanię. Trump w obu swoich prezydenturach
konsekwentnie stawia presję na sojuszników USA w kwestii zwiększania budżetów obronnych i wkładu w NATO,
określając niektóre kraje jako „gapowiczów”. Na ubiegłorocznym szczycie w Hadze państwa NATO zobowiązały się do
przeznaczania 5 proc. PKB na wydatki związane z obronnością i bezpieczeństwem do 2035 roku – spekulacje o
możliwej zmianie stanowiska USA wobec Falklandów krążyły już od pewnego czasu, zanim potwierdził je sam
prezydent.


Komentarz redaktora naczelnego · dr Grzegorz Krzeszowski

Rywalizacja pomiędzy Argentyną a Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej może tworzyć przestrzeń, w której Waszyngton zbuduje polityczne elementy dźwigni decyzyjnej na Londyn. Zwłaszcza, że wyspy Falklandy posiadają strategiczne znaczenie na południowym Atlantyku.

Co to oznacza dla Polski

Dla Polski
Sprawa sygnalizuje, że USA mogą bardziej warunkować wsparcie dla sojuszników ich wydatkami obronnymi i udziałem w NATO, co zwiększa presję na Polskę, by utrzymywała wysokie nakłady na obronność. Dla polskiej dyplomacji oznacza to konieczność uwzględniania bardziej transakcyjnego podejścia Waszyngtonu do zobowiązań sojuszniczych.
Źródła użyte w tekście

1. Guardian World, „Trump suggests he is reviewing US support for UK over Falkland Islands”, 31.08.2026:
theguardian.com


Czytaj oryginalny artykuł (theguardian.com) ↗

Czytaj dalej