Punktem wyjścia reportażu Louisa Dubara, opublikowanego 28 sierpnia 2026 roku w dziale „Décryptage” dziennika
Le Figaro („L’Islande, ce pays sans armée en première ligne face à la Russie”), jest obraz z okolic
międzynarodowego lotniska w Reykjaviku – pola zastygłej czarnej lawy, mech i brak choćby jednego drzewa na
horyzoncie, w którym spokój krajobrazu przerywają sylwetki „Seabees”, korpusu inżynieryjnego amerykańskiej
marynarki wojennej. Autor opisuje Islandię jako wysunięty przyczółek NATO na dalekiej północy – państwo o
kluczowym znaczeniu w systemie Sojuszu Północnoatlantyckiego, które mimo to nie posiada własnej armii i w
kwestii obrony całkowicie zależy od Stanów Zjednoczonych.
W tym „księżycowym” krajobrazie, wokół dawnego wojskowego lotniska Patterson Field – opuszczonego od kilku
dziesięcioleci i pierwszej amerykańskiej instalacji wojskowej na Islandii – około dziesięciu marynarzy ćwiczy w
ramach organizowanych przez NATO co dwa lata manewrów „Northern Viking” („Wiking Północy”). Ćwiczenie sprawdza
zdolność Sojuszu do „utrzymania” północnego Atlantyku w razie konfliktu: przy użyciu spychacza i betoniarki
żołnierze trenują przywrócenie pasa startowego do użytku w ciągu kilku godzin, mimo otaczających go lejów po
wcześniejszych eksplozjach. Jak podaje NATO, celem tych działań jest „zagwarantowanie odporności infrastruktury
krytycznej”.
Artykuł podkreśla paradoks pozycji Islandii: kraj bez sił zbrojnych znajduje się na pierwszej linii potencjalnej
konfrontacji z Rosją, ponieważ kontroluje kluczowy odcinek północnego Atlantyku między Ameryką Północną a
Europą. Cała jego obrona – od infrastruktury lotniskowej po zdolność do szybkiego reagowania – opiera się w
praktyce na obecności i zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych, co czyni Reykjavik równie zależnym od Waszyngtonu,
jak strategicznie niezbędnym dla całego Sojuszu.
Komentarz redaktora naczelnego · dr Grzegorz Krzeszowski
W tle pojawia się kluczowa geostrategiczna pozycja Islandii jako wyspy niezbędnej geograficznie do zablokowania bądź dopięcia „militarnej kontroli” nad (testowanym obecnie przez Moskwę i Pekin) arktycznym szlakiem morskim pomiędzy Ameryką Północną a Europą Północną.
Co to oznacza dla Polski
Położenie Islandii na północnej flance NATO i jej zależność od USA wpływają na bezpieczeństwo całego Sojuszu, w tym Polski, ponieważ kontrola szlaków morskich między Ameryką Północną a Europą jest kluczowa dla przerzutu wojsk i dostaw. Wzmocnienie tego obszaru zwiększa bezpieczeństwo Polski, ale także podkreśla potrzebę utrzymania przez Warszawę własnych zdolności obronnych i wkładu w NATO.
1. Le Figaro, „L’Islande, ce pays sans armée en première ligne face à la Russie”, Louis Dubar, 28.08.2026:
lefigaro.fr