Prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva ponowił we wtorek poparcie dla inicjatywy pokojowej, którą jego kraj uruchomił wspólnie z Chinami, aby zakończyć wojnę w Ukrainie – relacjonuje South China Morning Post w materiale Igora Patricka z Nowego Jorku. Lula wykorzystał otwierające wystąpienie na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, by w zawoalowany sposób skrytykować amerykańskie cła, presję wojskową oraz warunki dostępu do surowców krytycznych. Wojnę między Rosją a Ukrainą nazwał humanitarnym dramatem, który „nadal odbiera życie”, i podkreślił, że „nie będzie zwycięzców na polu bitwy”, a „dyplomacja jest jedyną opcją”. Jako dowód, iż „istnieją w społeczności międzynarodowej siły gotowe pracować na rzecz dialogu”, wskazał „Grupę Przyjaciół Pokoju, utworzoną przez Brazylię i Chiny”. Pekin i Brasilia uruchomiły tę grupę przy ONZ we wrześniu 2024 roku; przyłączyli się do niej przedstawiciele siedemnastu państw rozwijających się, wzywając do rozwiązania wynegocjowanego. W całym wystąpieniu Chiny nie zostały skrytykowane ani razu.
Najszerzej cytowanym zdaniem wystąpienia była deklaracja suwerenności. „W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach bliskość geograficzna największej potęgi wojskowej świata jest nieuchronna, zwłaszcza w kontekście odradzających się pokus hegemonicznych. Brazylia nie mieści się w niczyim podwórku” – powiedział Lula, otwierając 81. sesję Zgromadzenia Ogólnego, a sala przerwała mu oklaskami (Agência Brasil). Prezydent dodał, że „potrzebujemy partnerów z pozytywną agendą, która sprzyja rozwojowi”, a „różnice ideologiczne nie powinny być przeszkodą dla większej integracji między sąsiadami” (Valor International). Podział świata na strefy wpływów i „neokolonialne wypady” po zasoby strategiczne nazwał gestami anachronicznymi. Nie wymienił przy tym Stanów Zjednoczonych z nazwy, choć adresat pozostawał czytelny; Donald Trump przemawiał bezpośrednio po nim.
Drugim wątkiem była obrona procesu wyborczego. Lula ostrzegł przed ingerencją zagraniczną w brazylijskie wybory 4 października i odrzucił jakąkolwiek zewnętrzną rolę w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej – uwagi te wydawały się skierowane zarówno do Waszyngtonu, jak i do jego rywali politycznych. „Nie pozwolimy, by wrogowie demokracji, wewnętrzni czy zewnętrzni, podważyli wolę ludu” – powiedział, dodając: „Ponownie jesteśmy świadkami zewnętrznej ingerencji w procesy wyborcze” (The Straits Times). W kwestii minerałów krytycznych i pierwiastków ziem rzadkich brazylijski prezydent postawił warunki: eksploatacja tych złóż ma generować wartość na terytorium Brazylii, wiązać się z transferem technologii i zasilać strategiczne sektory krajowej gospodarki. „Nasze bogactwa naturalne należą do narodu brazylijskiego – i to na jego rzecz będą eksploatowane” – stwierdził. Wystąpienie padło zaledwie kilka dni przed wyrównanym głosowaniem prezydenckim, w którym Lula ubiega się o reelekcję.
Polityka Brazylii stoi w kontrze do tradycyjnej koncepcji USA, która zakłada, że zarówno Ameryka Północna i Ameryka Południowa znajdują się w strefie wpływów (ale też dominacji) Waszyngtonu. W czasach zimnej wojny osłabienie pozycji Amerykanów na odnośnym obszarze było przedmiotem licznych zabiegów ze strony Sowietów. Warto również podkreślić, iż Brazylia jest największym obszarowo państwem Ameryki Południowej z bardzo licznymi bogactwami naturalnymi.
Co to oznacza dla Polski
Popierana przez Brazylię i Chiny inicjatywa może wzmacniać presję na szybkie negocjacje w sprawie Ukrainy bez warunku wycofania wojsk rosyjskich, co byłoby niekorzystne dla polskiego bezpieczeństwa i integralności terytorialnej Ukrainy. Polska będzie musiała zabiegać o utrzymanie szerokiej międzynarodowej koalicji wspierającej Kijów, także w relacjach z państwami Globalnego Południa.
1. SCMP, „Brazil’s Lula backs China peace push at UN, tells US his nation is ‘no one’s backyard’”, Igor Patrick, 22.09.2026:
www.scmp.com — stan na dzień: 22.09.2026